Start
  • Oto Dom Boży i brama do nieba
    Oto Dom Boży i brama do nieba
  • Oto Dom Boży i brama do nieba
    Oto Dom Boży i brama do nieba
  • Oto Dom Boży i brama do nieba
    Oto Dom Boży i brama do nieba
  • Oto Dom Boży i brama do nieba
    Oto Dom Boży i brama do nieba

Przygotowanie duchowe do nawiedzenia ikony Matki Bożej Częstochowskiej w naszej parafii - 26/27.05.2020 AD. 

Zadanie  na cały miesiąc: starać się codziennie przeczytać Słowo Życia, chociaż fragmencik, rozważyć i żyć tym, co Duch Święty mi podpowie. Spisać to, co dzięki Bogu udało się wcielić w życie, i za miesiąc pisemnie lub w grupie podzielić się owocami naśladowania Maryi w wypełnianiu woli Bożej. Podarować to wspólnocie parafialnej, by było pomocą w naszej wspólnej drodze do świętości.

SŁOWO ŻYCIA październik 2019
„Maryja pozostała u niej (u Elżbiety) około trzech miesięcy, a potem wróciła do domu” (Łk 1, 56)
Maryja w Zwiastowaniu przyjmuję wolę Bożą, że ma być Matką Syna Bożego, Zbawiciela. Mówi bowiem: „Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Słowa Twojego”. Powiedziała Bogu swoje TAK, na Jego plan. W czasie Zwiastowania Anioł Gabriel obwieszcza Jej: „A oto Twoja krewna Elżbieta, pomimo starości poczęła syna i jest już w szóstym miesiącu, chociaż uważa się ją za niepłodną”.

Maryja dowiedziawszy się o tej sytuacji wybiera się z pośpiechem do Elżbiety do miejscowości Ain Karem. Musiała zrezygnować ze swoich domowych spraw, może planów, bo odczuła w sercu, empatycznie, że Jej krewna będzie potrzebowała pomocy. Maryja daje nam wzór, że gdy mówimy Bogu nasze „TAK”, a zatem, gdy staramy się przyjmować Jego wolę, wtedy powinniśmy powiedzieć również „TAK” drugiemu człowiekowi poprzez podjęcie trudu, aby dotrzeć do niego z Jezusem, ze służbą i miłością.


„Maryja pozostała u niej (u Elżbiety) około trzech miesięcy, a potem wróciła do domu”
Spotkanie Maryi z Elżbietą sprawiło, że dzielą się wzajemnie tym, co mają w sercu, co Bóg w nich zdziałał. Uwielbiają Boga i jednocześnie staje się to darem dla każdej z nich.
Jakże to ważne, aby nie zostawiać dla siebie skarbów duszy, Bożego działania w nas, ale dzielić się z tymi, którzy są w stanie to przyjąć. W ten sposób oddajemy chwałę Bogu i możemy też pomóc innym zbliżyć się do Boga, zapalić się wzajemnie Bożym ogniem miłości.

„Maryja pozostała u niej (u Elżbiety) około trzech miesięcy, a potem wróciła do domu”
Maryja napełniona obecnością Jezusa, wielbiąca Boga za wielkie rzeczy, które w niej uczynił, pozostaje u swej krewnej przez około trzy miesięcy. Jej pobyt ma na celu służbę w domowych obowiązkach, pomoc Elżbiecie w ostatnich tygodniach przed narodzeniem Jana.
Maryja daje nam jeszcze raz przykład, że TAK Bogu, Jego woli, ma się objawiać w TAK człowiekowi, w służbie prostej i pokornej wobec bliźniego. Mówmy często: „czym ci mogę służyć”, „w czym ci mogę pomóc”. Miejmy oczy, uszy i serce otwarte na potrzeby naszych bliźnich, których spotykamy w każdej chwili obecnej.
Ks. KS

DOŚWIADCZENIE Słowo Życia z września 2019
„Jak Maryja, my także powinniśmy prosić o światło, aby zrozumieć czego Bóg od nas żąda”
Dotarło do mnie coś bardzo ważnego na obecnym etapie życia i w tym zobaczyłam, że mogę naśladować Maryję – Ona najpierw, zanim powiedziała Bogu swoje „tak”, zadawała rozumne pytania, chciała zrozumieć, o co Bogu chodzi względem Jej życia, do czego On Ją zaprasza. Chciała zrozumieć, na ile oczywiście mogła. Szukała tego zrozumienia. Ja obecnie też zadaję Bogu mnóstwo pytań odnośnie mojego życia, szukam zrozumienia Jego Woli. Nie mam jasności, dlatego proszę usilnie o światło, pytam, jak ma się zrealizować w konkrecie mego życia Jego wola. Dalsze słowa ze Słowa Życia zachęciły mnie w tym kontekście do konkretnego działania: „Trzeba dobrze słuchać głosu w głębi serca, z pełną szczerością poradzić się – jeśli trzeba – kogoś, kto może nam pomóc”. Te słowa zmobilizowały mnie, by porozmawiać z kierownikiem duchowym na ten temat. Ta rozmowa była dla mnie ważna i owocna.
„Nasze tak dla Słowa Bożego oznacza konkretnie czynić dobrze, do końca, w każdej chwili tę czynność, która wymaga od nas wola Boża (..) całkowicie być w tym co robimy”
Bardzo korespondowały mi te słowa z tymi z Ewangelii z niedzieli „Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny”. W tamtym tygodniu starałam się tak przeżywać moją codzienność, zwłaszcza w pracy – starałam się świadomie wzbudzać intencję, że to co się dzieje, przyjmuję jako wolę Bożą. I zauważyłam tego owoce: było we mnie więcej akceptacji tego, co robię zawodowo, a przez to i większy był pokój serca.
„Musimy uwierzyć, że nic nie dzieje się przez przypadek (..) Wszystko: zdarzenia, sytuacje, osoby – zawiera przesłanie od Boga”
Wracałam do domu po wieczornej mszy św. w tygodniu. Zaczepił mnie na osiedlu mężczyzna w średnim wieku, którego nigdy wcześniej nie widziałam, prosząc o pieniądze. Nie miałam żadnych przy sobie, co mu powiedziałam, a on dalej zagadywał. Przystanęłam i zaczęłam go słuchać, trochę dialogować. Nie wyglądał na pijanego, nie było nic od niego czuć, choć twierdził, że jest po 6 piwach. Nawet był jakoś zadbany zewnętrznie, ale to co mówił nie do końca miało sens, czasem w ogóle nie wiedziałam o co mu chodzi, było to nie do końca logiczne. Możliwe, że był po jakiś innych używkach, choć twierdził, że nie bierze narkotyków. Podpowiedziałam mu miejsce, gdzie mogą mu pomóc, jeśli będzie chciał, to niech tam pójdzie. Zapytałam nawet wprost, czy chciałby zmienić swoje życie – stwierdził, że nie. Ewidentnie był mocno pogubiony duchowo. Później zrozumiałam tę rzecz: Bóg dał mi doświadczyć, co On jako Ojciec przeżywa względem każdego człowieka – swojego dziecka. Że Mu na każdym z nas zależy, na naszym dobru (tak jak mi po części zależało na dobru tego nieznajomego). Ale też, że zawsze Bóg zostawia decyzję nam – „jeśli chcesz, mogę ci pomóc”. On nic nie zrobi na siłę. Dziękuję Ci Boże za to doświadczenie.
Kinga

SŁOWO ŻYCIA - wrzesień 2019
„Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38).

Słowa te oznaczają początek boskiej przygody Maryi. Anioł zaledwie objawił zamysł Boży wobec niej – ma zostać matką Mesjasza. Przed wyrażeniem swej zgody Maryja chciała się jednak upewnić, czy to jest rzeczywiście wola Boża. Skoro tylko zrozumiała, że On tego chce, już nie wahała się przyjąć jej w całej pełni. Odtąd Maryja nie przestawała powierzać się całkowicie woli Bożej, także w chwilach bolesnych i tragicznych.

Ponieważ wypełniała nie swoją, lecz Bożą wolę, ponieważ zdała się zupełnie na to, czego Bóg od niej żądał, wszystkie pokolenia nazywają ją błogosławioną (por. Łk 1,48), a Ona, zrealizowała się w pełni tak, że aż stała się najwyższym wzorem Kobiety.
Bo to jest właśnie owocem wypełniania woli Bożej: zrealizowanie naszej osobowości, otrzymanie pełnej wolności, osiągnięcie naszej prawdziwej tożsamości. Bóg rzeczywiście od zawsze o nas myślał, kochał nas przez całą wieczność. Od zawsze mamy miejsce w Jego sercu. Również nam, jak Maryi, Bóg pragnie odsłonić to, co pomyślał dla każdego z nas, chce byśmy znali naszą prawdziwą tożsamość. „Czy chcesz, bym uczynił z ciebie i z twego życia arcydzieło? – zdaje się mówić – Pójdź drogą, którą ci wskazuję, a staniesz się tym, kto od wieków jest w moim sercu. Ja bowiem przez całą wieczność pamiętałem i kochałem ciebie, wypowiadałem twoje imię. Gdy mówię ci moją wolę, objawiam ci twoje prawdziwe ja”.
Tak więc Jego wola nie jest jakimś przymusem, lecz okazaniem nam Jego miłości, Jego planu wobec nas. Jest tak wzniosła, jak sam Bóg, porywająca i zachwycająca, jak Jego oblicze – to On sam, który się podarowuje. Wola Boża jest złotą nicią, boskim wątkiem, z którego utkane jest nasze ziemskie i przyszłe życie. Przechodzi z wieczności do wieczności – najpierw w Bożym zamyśle, następnie tu na ziemi, a na koniec w Niebie.
Aby jednak plan Boży spełnił się całkowicie, Bóg żąda mojej i twojej zgody, jak zażądał jej od Maryi. Tylko w ten sposób wypełni się słowo, które On wypowiedział w stosunku do mnie i do ciebie. Zatem my także, jak Maryja, jesteśmy wezwani, by powiedzieć:

„Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”.

Z pewnością Jego wola nie zawsze jest dla nas jasna. Jak Maryja, my także powinniśmy prosić o światło, aby zrozumieć czego Bóg od nas żąda. Trzeba dobrze słuchać głosu w głębi serca, z pełną szczerością poradzić się – jeśli trzeba – kogoś, kto może nam pomóc. Gdy już rozpoznamy Jego wolę, chciejmy natychmiast powiedzieć Mu „tak”. Jeśli bowiem zrozumieliśmy, że Jego wola jest czymś największym i najpiękniejszym, co może istnieć w naszym życiu, nie będziemy uważać za „konieczność” poddanie się woli Bożej, ale będziemy szczęśliwi, że mamy „możliwość” ją spełniać, możliwość pójścia według Jego planu, aby wypełnił się Jego zamysł wobec nas. Jest to rzecz najlepsza, jaką możemy uczynić, rzecz najbardziej rozumna.
Słowa Maryi – „Oto ja służebnica Pańska” – są więc naszą odpowiedzią miłości na miłość Boga. Sprawiają, że jesteśmy zawsze zwróceni ku Niemu, w gotowości słuchania, w posłuszeństwie, z tym jedynym pragnieniem wypełnienia Jego woli, aby stawać się zawsze takimi, jakimi nas pragnie.
Czasem jednak to czego On od nas żąda wydaje się absurdem. Wydaje się, że byłoby lepiej postąpić inaczej, wolelibyśmy sami decydować o naszym życiu. Przychodzi nam wręcz ochota, by doradzać Bogu, by Mu powiedzieć, co robić, a czego nie. Lecz jeśli wierzę, że Bóg jest miłością i ufam Mu, wiem, że to, co przygotowuje w moim życiu lub w życiu moich bliskich, jest dla mojego i ich dobra. Więc zdaję się na Niego, zawierzam Mu z całą ufnością, poddaję się Jego woli i pragnę jej całym sobą, by stać się jedno z nią. Wiedząc, że kto przyjmuje Jego wolę, przyjmuje Jego, obejmuje Go i karmi się Nim.
Musimy uwierzyć, że nic nie dzieje się przez przypadek. Żadne radosne, obojętne czy bolesne wydarzenie, żadne spotkanie, żadna sytuacja w rodzinie, pracy, szkole, żadne okoliczności stanu zdrowia fizycznego lub duchowego nie są bez znaczenia. Wszystko: zdarzenia, sytuacje, osoby – zawiera przesłanie od Boga. Wszystko przyczynia się do wypełnienia planu Bożego, który odkrywamy powoli, dzień po dniu, spełniając jak Maryja wolę Bożą.

„Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”.

Jak zatem żyć tym Słowem? Nasze tak dla Słowa Bożego oznacza konkretnie czynić dobrze, do końca, w każdej chwili tę czynność, którą wymaga od nas wola Boża. Całkowicie być w tym co robimy, odsuwając każdą inną sprawę, tracąc myśli, pragnienia, wspomnienia, działania dotyczące czegoś innego. Wobec każdej woli Bożej – bolesnej, radosnej czy obojętnej – możemy powtarzać: „niech mi się stanie według słowa twego”, albo też, jak nauczył nas Jezus w Ojcze nasz: „bądź wola Twoja”. Mówmy to przed każdą czynnością: „niech mi się stanie”, „bądź wola Twoja”. Wypełnimy w ten sposób chwila po chwili, kamyczek po kamyczku, tę wspaniałą, jedyną i niepowtarzalną mozaikę naszego życia, jaką Pan od zarania wieków przewidział dla każdego z nas.

Chiara Lubich (służebnica Boża – kandydatka na ołtarze)

Biuro parafialne

Poniedziałek: 16.00 - 18.00
Wtorek: 9.00 - 11.00
Środa: 9.00 - 11.00
16.00 - 18.00
Czwartek: 9.00 - 11.00
Piątek: 16.00 - 18.00
Tel.: 61 823 35 87
Mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Słowo z ambony

posluchaj

Historia parafii

Św. Stanisław Kostka

Katecheza przedmałżeńska

 

Duszpasterstwo Akademickie

Czasopismo

 

 

 

 

Rachunki sumienia

Msze Święte

W niedziele
7.30, 9.30
9.45  w kaplicy (dla małych dzieci)
11.00 (z udziałem dzieci)
12.30, 15.00
17.00 (z udziałem młodzieży)
18.30, 20.00 (akademicka)

w lipcu i sierpniu
7.30, 9.30, 11.00, 12.30, 18.30, 20.00

W dni powszednie
7.00, 8.00, 18.30

Sakrament pokuty

Podczas każdej Mszy świętej

Pierwszy piątek miesiąca
7.00 – 19.15

Nabożeństwa

Eucharystia

Pisać Ewangelię życiem

Strefa modlitwy

popros omodlitwe

Radio Emaus

emaus